Niedziela, Marzec 25, 2018, 12:17 | 3 Komentarze »

Niemal każdy właściciel kota chociaż raz musiał odbyć z nim dłuższą lub krótszą podróż – niekoniecznie od razu zabierał go na wakacje do Norwegii, ale na przykład zawodził go na jakiś czas do przyjaciół, zabierał do weterynarza czy na krótki wyjazd do innego miasta. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dla naszego zwierzaka nawet krótkie podróże wiążą się z wytrąceniem go z codziennej rutyny, a więc i ze stresem. Mimo że takie sytuacje są w kocim życiu niepożądane, to jednak, widząc ich nieuchronność, możemy na różne sposoby starać się zadbać o to, aby ten stres możliwie zminimalizować.


Po czym rozpoznać, że nasz kot stresuje się podróżą?


Dużym uproszczeniem byłoby oczywiście stwierdzenie, że dla każdego kota podróż jest wydarzeniem odbijającym się na jego samopoczuciu i spokoju ducha. Niektóre zwierzęta znoszą podróż bardzo dobrze, nie reagując na nią w żaden sposób, który mógłby różnić się od ich zwyczajowego zachowania. Jednak gdy widzimy, że nasz kot podczas nawet krótkiej przejażdżki do weterynarza zachowuje się inaczej niż zwykle, należy zwrócić na tę kwestię szczególną uwagę. Wśród najczęstszych reakcji na podróż znajduje się miauczenie od czasu do czasu oraz drapanie transportera, w którym się znajdują. Rzadziej kotom zdarza się przeraźliwie miauczeć, okazywać nadzwyczajne pobudzenie czy załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych. Wszystkie te zachowania powinny być dla właściciela sygnałem do podjęcia działań mogących załagodzić u kota nieprzyjemne dolegliwości związane z podróżą.


Jak działać?


Metod uspakajania kotów w stresujących sytuacjach jest wiele. Najpopularniejszą wśród właścicieli czworonogów, ale i najbardziej naturalną, jest bezpośredni kontakt z kotem – czy to poprzez dotyk, na przykład głaskanie, drapanie, branie na ręce, czy poprzez uspokajające mówienie do niego. Ta metoda rzeczywiście jest w stanie złagodzić stres u zwierzęcia – w wypadku, gdy ma on silną więź z właścicielem, taka forma kontaktu może wpłynąć na niego kojąco i uspokajająco. O ile sprawdza się ona w sytuacjach, gdy stres działa na kota paraliżująco, mniejszą szansę powodzenia ma wtedy, gdy kot jest nadmiernie pobudzony czy nawet agresywny. W takich sytuacjach dobrze jest sięgnąć po środki doraźne, takie jak kocie feromony czy leki uspokajające.
Skąd stres?
Jednak zanim zabierzemy się za leczenie, warto zastanowić się, gdzie leży źródło problemów i czy można w jakikolwiek sposób je zminimalizować. Często niepożądane reakcje występują w sytuacjach, w których podróż kojarzy się kotu jednoznacznie negatywnie – na przykład, gdy koty zabierane są w podróż tylko w drodze do weterynarza, co samo w sobie jest dla zwierzęcia stresującym doświadczeniem. Dodatkowo w sytuacji, gdy zwierzak ma problemy zdrowotne, stres jest maksymalizowany przez skojarzenia z nieprzyjemnymi badaniami czy zastrzykami. Jednak czynnikiem, który w największy sposób powoduje u zwierząt niepokój, jest sama zmiana terytorium. Kot umieszczony w nowym miejscu, pozbawiony znanych mu zapachów i przedmiotów, traci znane sobie punkty odniesienia i stresuje się na skutek zupełnie nowej sytuacji, w której się znalazł.


Drobnymi krokami…


Warto nie ignorować takich niezwyczajnych zachowań u naszych pupili – w końcu zależy nam na ich szczęściu i spokoju. Niemożliwe oczywiście jest wyeliminowanie takich czynników stresotwórczych, jak złe skojarzenia z wizytą u weterynarza czy zmiana terytorium, są jednak rzeczy, które pomogą zwierzakom lepiej znosić podróże. Ważne jest, aby nie wrzucać ich na całkowicie nowy teren – zadbajmy o to, by transporter, którym przewozimy kota, był mu dobrze znany i zawierał znajome zapachy. Warto na przykład wcześniej oswoić kota z transporterem, pozwolić mu czasami w nim spać, postawić kilka dni wcześniej w widocznym i dostępnym miejscu. Można też dodatkowo zaopatrzyć się w dobrze znane kotu przedmioty – zabawki, kocyk – i włożyć je przed podróżą do transportera. Aby uniknąć dużego szoku, dobrze jest także stopniowo przyzwyczajać kota do podróżowania, robić to powoli, co jakiś czas zwiększając dystanse i czas podróży. Aby wytworzyć w nim pozytywne skojarzenia z podróżą, warto po każdej przejażdżce nagrodzić go na przykład ulubioną przekąską. Zamiast leków uspakajających warto zaopatrzyć się w delikatne, ziołowe preparaty, na przykład na bazie kocimiętki. Jednak najważniejsze jest to, aby zapewnić kotu poczucie bezpieczeństwa w postaci swojej osoby – pozostawać w zasięgu jego wzroku i mówić do niego spokojnym, przyjaznym głosem – wtedy nasz przyjaciel będzie wiedział, że nie dzieje się nic złego.
Podróże z kotem mogą być owocne i komfortowe zarówno dla nas, jak i dla naszych czworonożnych przyjaciół. I chociaż pewnie nie uda nam się sprawić, że kot, który dotychczas bardzo nerwowo reagował w takich sytuacjach, nagle pokocha przejażdżki samochodowe i sam będzie wskakiwał do bagażnika, to możemy mu to w miarę możliwości ułatwić, tak by nie czuł się źle i niekomfortowo.

Opracowano na podstawie: A.Kawa, Podróże z kotem – stres a problemy z treningiem czystości.
Bibliografia pracy źródłowej:
1. P. Naville, Wiedza o zachowaniu się kotów, COAPE Polska Andrzej Kłosiński, 2016 2. C. Bessant, Zaklinacz Kotów. Jak rozmawiać z kotem, Wyd. Galaktyka, Łódź 2007 3. V. Halls, Koci detektyw, Wyd. Galaktyka, Łódź 2016 4. S. Fitzpatrick, Jak rozmawiać z kotem, Książka i Wiedza, Warszawa 2003
5. Brian Kilcommons, Sarah Wilson, Mój kot i ja, MULTICO, Warszawa 1997 6. P. Stępień, O Maine Coon trochę inaczej niż zwykle, dookolakotatv.pl
http://dookolakotatv.pl/maine-coon/
7. Anonim, Charakter kotów Maine Coon, kotymainecoon.pl
http://kotymainecoon.pl/charakter-kotow-maine-coon/
8. D. Szadurska, Stres u kota i jego fizjologia, agiliscattus.pl
http://www.agiliscattus.pl/stres-u-kota-i-jego-fizjologia.html
9. Anonim, Stres u kota, vetopedia.pl
http://www.vetopedia.pl/article143-1-Stres_u_kota.html

 


Niedziela, Marzec 11, 2018, 22:40 | 1 Komentarz »

Bella

Mody żywieniowe pojawiają się szybko, ale i dynamicznie się zmieniają. Dotychczas pojawiały się przede wszystkim w naszym, ludzkim jadłospisie – nasiona chia, młody jęczmień czy orzechy brazyliskie zaczęły nagle zapełniać nasze kuchenne szafki. Mody rozprzestrzeniły się jednak w ostatnim czasie na właścicieli czworonogów, szczególnie kotów, którzy zostali zasypani wiadomościami o konieczności dostarczania swojemu mruczkowi solidnej ilości tauryny. Pojawiły się masowo suplementy dla kotów z tauryną, niektóre marki szczycą się jej dodatkiem w swoich karmach, a zdezorientowani właściciele zastanawiają się – po co właściwie ta tauryna?

Krótka powtórka z chemii

Tauryna należy do grupy aminokwasów tzw. niebiałkowych, gdyż nie ma grupy karboksylowej. Kojarzymy ją często z dodatków do napojów energetycznych, ale jej rola jest dużo ważniejsza. Jest związkiem, który bierze udział w rozkładzie tłuszczów, dlatego jest tak ważna dla kotów, które przede wszystkim z nich czerpią energię. Dla kotów jest aminokwasem egzogennym, co znaczy, nie nie jest wytwarzana przez organizm samodzielnie, ale musi być dostarczana wraz z pożywieniem. Została odkryta w drugiej połowie XIX wieku w żółci wołowej, stąd też jej łacińska nazwa (łac. taurus – byk). Naturalnie tauryna występuje w tkankach zwierzęcych – rośliny nie zawierają jej wcale lub w bardzo niewielkim stopniu.

Koty lubią myszy

Ciekawym faktem jest, że zawartość tauryny w różnych gatunkach mięsa jest bardzo różnicowana. Jej dużą ilość zawierają owoce morza – na przykład ryby czy małże. Niespecjalnie bogate w ten związek są wołowina czy drób (w formie surowej – obróbka cieplna prowadzi do dodatkowej utraty dużej ilości tego związku), za to ponad dwa razy więcej ma jej w sobie tuńczyk. Ale nie on jest niekwestionowanym zwycięzcą w ilości zawartości tauryny. Są nim bowiem... tuszki z myszy. Okazuje się, że koty domowe, przez wieki przysposabiane przede wszystkim do regulacji liczby gryzoni i tępienia niechcianych gości naszych magazynów i piwnic, w ten sposób jednocześnie naturalnie i instynktownie dostarczały sobie niezbędnego składnika pożywienia, łapiąc myszy nie tylko ku uciesze swoich właścicieli, ale i do własnych celów.

Gdy jej brak...

Jak już było wspomniane, koty nie są w stanie samodzielnie wytworzyć tauryny, która jednak bierze udział w wielu ważnych funkcjach organizmu. Braki tauryny mogą przejawiać się w wielu poważnych dysfunkcjach ogranizmu naszego kociego przyjaciela. Mogą powodować między innymi:

  • ślepotę
  • kardiomiopatię
  • niepłodność
  • poronienia
  • choroby rozwojowe kociąt
  • problemy z sierścią, skórą i zębami


Są to poważne problemy zdrowotne, których jednak uniknąć można w łatwy sposób – dbając o odpowiednią zawartość tauryny w diecie naszego kota.

Jak dostarczać?

Ustaliliśmy już, że taurynę należy dostarczać kotom w pokarmie, i to w odpowiedniej ilości. Zalecana dawka tauryny dla kota to 1200 mg w pokarmie suchym i 2000-2500 mg w pokarmie mokrym w przeliczeniu na kilogram masy ciała. To stosunkowo duża ilość, której często nie są w stanie pokryć tylko produkty pochodzenia zwierzęcego. Dzisiaj wiele karm lepszej jakości, dostępnych w sklepach zoologicznych, a nie supermarketach, zawiera w sobie dodatek tauryny. Pamiętajmy jednak, żeby zawsze sprawdzić jej ilość! Czasem duże oznaczenia na opakowaniach, sugerujące dodatek tauryny, w rzeczywistości odpowiadają tylko jej niewielkiej rzeczywistej ilości w pokarmie. Można wtedy sięgnąć po suplementy, które uzupełnią ewentualne braki. Tauryna występuje często pod postacią proszku lub pasty, co ułatwia jej podawanie pupilowi i odpowiednie dawkowanie w odpowiedzi na indywidualne zapotrzebowanie zwierzaka.

Szczególnie uważajmy!

Mimo że wszystkie koty potrzebują odpowiedniej dawki tauryny, to niektóre z nich specjalnie narażone są na niedobory, które w ich wypadku mogą spowodować bardzo poważne problemy zdrowotne. Należą do nich:
* kotki ciężarne oraz w okresie laktacji
* kocięta
* koty w podeszłym wieku
* koty z innymi problemami zdrowotnymi
* koty karmione wyłącznie karmą opartą na białku roślinnym (popularne karmy z supermarketów)
W wypadku tych grup powinno się przykładać specjalną wagę to podawanego pożywienia, tak aby mogło ono dostarczać wszelkich potrzebnych składników odżywczych i było w stanie zapewnić naszemu kotu odpowiednią ilość energii.

Widzimy zatem, że tauryna w żywieniu kotów nie jest tylko modą żywieniową, ale niezbędnym elementem diety, który, po przeniesieniu naszych mruczków z piwnic pełnych myszy do wygodnych mieszkań i domów musimy dostarczać im w jedzeniu. Pamiętajmy o tym i dbajmy o to, aby nasze kociaki mogły cieszyć się zdrowiem i pełnią sił przez długie lata.

Źródła:
http://www.felinologia.org.pl/tauryna-w-dietoprofilaktyce-oraz-dietoterapii-kotow-i-psow/
http://www.totylkoteoria.pl/2018/03/tauryna.html

 


Niedziela, Luty 25, 2018, 11:50 | Brak komentarzy »

 

Jeżeli zauważyliście u swojego kota białe plamki na sierści, wyglądające trochę jak gdyby ktoś obsypał go białym proszkiem, to najprawdopodobniej Wasz zwierzak ma łupież. Skąd się bierze u zwierząt domowych? Czym właściwie jest? Czy stanowi powód do niepokoju i wymaga interwencji specjalisty?

Nic nowego

Zwierzęcy łupież jest tym samym, co u ludzi – efektem nieregularnego złuszczania się zewnętrznej warstwy skóry, czyli naskórka. Białe płatki na sierści zwierzaka są więc kawałkami skóry, które nie zostały skutecznie usunięte i przyczepiły się do futerka. Szczególnie widoczne są w okolicach ogona i kręgosłupa, ponieważ tam proces złuszczania przebiega najintensywniej. Jednak, podobnie jak u ludzi, łupież może być spowodowany wieloma czynnikami. Może także sygnalizować poważniejsze problemy skórne. Warto na początek jednak wykluczyć poniższe czynniki, które mogły wpłynąć na jego pojawienie się.

Kocia dieta

Jedna z najczęstszych przyczyn nie tylko zmian skórnych, ale i innych drobnych dolegliwości zdrowotnych kotów. W wypadku problemów z łupieżem przyjrzyjmy się najpierw temu, czym karmimy naszego podopiecznego. Popularne karmy z supermarketów składają się zazwyczaj z bardzo małej ilości mięsa i często pozbawione są niezbędnych składników odżywczych – w wypadku skóry i sierści szczególnie odbija się na ich wyglądzie niedobór kwasów Omega 3. Jednak czynnik diety może być problemem także w sytuacji, gdy kupujemy kotu dobrą jakościowo karmą – wtedy problemem może być jej przyswajanie i właściwe trawienie. Problemem może być także brak zróżnicowania diety. Warto wtedy spróbować innego rodzaju karmy, specjalnych suplementów dla kotów czy karmy uzupełniającej w postaci smakołyków, które często są wzbogacone o cenne substancje odżywcze. O specjalistyczne preparaty warto zapytać weterynarza podczas najbliższej wizyty.
Może również łupież być wynikiem alergii pokarmowej – koty bowiem na ogół nie są przystosowane do trawienia białek pochodzących ze zbóż, których dużo znajduje się w karmach dla kotów. W takiej sytuacji również najlepiej skonsultować się z weterynarzem, który może potwierdzić nasze przypuszczenia i wskazać konkretny składnik, który należy wykluczyć z diety zwierzęcia.

Odwodnienie

Brak odpowiedniego poziomu wody w organizmie skutkuje przesuszeniem skóry, co z kolei prowadzi do jej nadmiernego łuszczenia i w konsekwencji – łupieżu. Pamiętajmy więc, żeby zwierzak zawsze miał dostęp do świeżej i czystej wody. Miseczka powinna stać w pobliżu jego legowiska. Ciekawym rozwiązaniem może okazać się zakup poidełka, które automatycznie filtruje wodę, czyniąc ją smaczniejszą i bardziej atrakcyjną dla kotów. Odwodnienie może również być wynikiem takich problemów zdrowotnych jak biegunka czy wymioty – w takiej sytuacji należy jednak przede wszystkim poddać kota odpowiedniemu leczeniu, które doprowadzi do wyeliminowania tego problemu.
Często łupież pojawia się u kotów zimą, co ma związek z trwającym wtedy sezonem grzewczym – działające kaloryfery przesuszają powietrze, co odbija się na kondycji skóry naszej i naszych pupilów. Jeżeli podejrzewamy, że problem leży po tej stronie, warto zaopatrzyć się w specjalne nawilżacze powietrza lub, starym domowym sposobem, położyć na ciepłym kaloryferze mokry ręcznik – parująca woda nawilży powietrze.

Pasożyty

Potrafią naprawdę nieźle zaleźć za skórę i skutecznie drażnić naszego kociaka, ale także przyczynić się do pojawienia się u niego łupieżu. Są różne rodzaje pasożytów grasujących po sierści naszych kotów: oprócz powszechnie znanych pcheł i wszy także kleszcze, świerzbowce czy różnego rodzaju roztocza. Oczywiście najbardziej narażone na ich obecność są koty wychodzące, które mają ciągły kontakt ze środowiskiem zewnętrznym. W sklepach zoologicznych można kupić różnego rodzaju środki na pasożyty, najczęściej w formie kropelek aplikowanych na skórę, ale także na przykład specjalnych obroży. W sytuacji, gdy okaże się to niewystarczające, warto skonsultować się z weterynarzem, który może przepisać mocniejsze środki i o szerszym spektrum działania.

Stres

Jest zjawiskiem bardzo nieostrym, dlatego czasami trudno wskazać go jako przyczynę. Jednak musimy pamiętać, że dla naszego zwierzaka stresujące mogą okazać się nawet najmniejsze zmiany – na przykład nowy członek rodziny, zmiana miejsca przebywania czy nawet zaburzenie znanej mu przestrzeni zmianą mebli w mieszkaniu. Najłatwiej w takiej sytuacji byłoby wyeliminować czynnik stresogenny, co jednak często jest praktycznie niemożliwe. Dobrze jest wtedy skonsultować się ze specjalistą, najlepiej kocim behawiorystą, który doradzi odpowiednie środki zaradcze.

Higiena

Koty w większości samodzielnie dbają o swoją higienę osobistą. Jeżeli proces ten nie odbywa się jak należy, możliwe jest pojawienie się różnych problemów skórnych. Może zdarzyć się tak w wypadku kotów chorych, starszych lub otyłych, które nie są w stanie dostatecznie zadbać o czystość swojego futra. W takich sytuacjach należy im w tym pomóc za pomocą specjalnych kosmetyków dla kotów.
Jeżeli używamy takowych, problem może leżeć w ich składzie – może znajduje się w nich coś, co podrażnia i uczula naszego zwierzaka? Wszystkich środków do pielęgnacji powinniśmy używać ostrożnie. Pamiętajmy także, by nie używać na przykład szamponu dla ludzi, który może okazać się za agresywny dla naszego pupila.
W dziedzinie higieny leży także kwestia używanych przez nas w domach środków czystości – część z nich może zawierać agresywne i drażniące składniki, które także mogą wywołać u kota łupież.

Profilaktyka przede wszystkim

Najważniejsze jest, by wykluczyć wszystkie potencjalne czynniki już na starcie – dlatego dbajmy o dietę naszego zwierzaka, tak by była bogata i różnorodna. Nie narażajmy go bez potrzeby na duży stres oraz dbajmy o jakość powietrza w pomieszczeniach w domu. Pamiętajmy także o szczotkowaniu – to bardzo ważne, ponieważ pozwala regulować proces złuszczania naskórka oraz regularnie usuwać martwą sierść i naskórek. Można robić to nawet codziennie – jeżeli zaopatrzymy się w specjalną szczotkę dla kotów, może się zdarzyć, że zwierzak sam będzie się domagał tego przyjemnego dla niego rytuału pielęgnacyjnego, a my będziemy mogli wzmocnić swoją więź z nim. Jednak jeżeli po wykluczeniu wszystkich czynników problem pozostaje, udajmy się po radę do weterynarza – problem może bowiem wymagać specjalistycznego leczenia.


Wtorek, Luty 13, 2018, 11:14 | Brak komentarzy »

Nauczyliśmy się leczyć się sami i większość z nas nie chodzi do lekarza z każdym katarem, gorączką czy biegunką. Co jednak zrobić, gdy te same objawy stają się problemem naszego kociaka? Czy możemy również próbować leczyć go w domu sprawdzonymi, domowymi sposobami?

Odpowiedź krótka i warta zapamiętania – NIE. Pierwszą rzeczą, którą powinien uświadomić sobie każdy właściciel kota jest fakt zupełnie odmiennego orgaznizmu kota i człowieka, dlatego leki, suplementy i zioła, które stosujemy, by ulżyć sobie w niewymagających lekarskiej interwencji sytuacji, w większości wypadków okazują się dla naszych podopiecznych toksyczne. Warto wiedzieć, co szczególnie może zaszkodzić naszym kotom i czego kategorycznie podawać im nie wolno oraz w wypadku przypadkowego połknięcia przez kota czego niezbędna będzie natychmiastowa pomoc weterynarza.

Co szczególnie szkodzi

Większość rzeczy w poniższej listy wszyscy mamy w swoich apteczkach, jednak w wypadku posiadania kota musimy pamiętać o ich zabezpieczeniu, a także o tym, by pod żadnym pozorem nie podawać ich zwierzakowi. Co znajduje się na kociej zakazanej liście:

Paracetamol – składnik większości popularnych leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych na rynku jest bardzo toksyczny dla kotów. Dawka odpowiadająca 2/3 jednej stardardowej tabletki, czyli około 325 gramów, stanowi już poważne niebezpieczeństwo dla kota. Dwie tabletki paracetamolu przyjęte podczas jednego dnia mogą go nawet zabić!
Aspiryna – jej działanie jest równie niebezpieczne, co w wypadku paracetamolu. Może prowadzić do poważnego uszkodzenia organów wewnętrzych i w żadnym wypadku nie może być podawana kotom.
Ibuprofem – trzeci najpopularniejszy składnik leków przeciwbólowych także zupełnie nie nadaje się dla zwierząt. Jego spożycie skutkuje uszkodzeniem nerek, wymiotami, biegunką i dużym osłabieniem organizmu.
Witamina D3 – częsty suplement diety w naszych domach, który u kotów powoduje szybki i bardzo niebezpieczny wzrost jonów wapnia w organizmie, dlatego trzymajmy go zawsze z zamkniętej szafce.
Inne preparaty witaminowe – większość karm dla kotów zawiera odpowiednią ilość witamin. Kot, któremu podaje się preparaty witaminowe dla ludzi, bardzo szybko zaczyna mieć ich nadmiar w organiźmie (preparaty przystosowane są dla ludzi ważący 60-80 kg, podczas gdy przecięty kot waży... 4-5 kg), co może uszkodzić nerki i inne organy.

A może zioła...?

Tutaj odpowiedź również jest negatywna. Tak niewinnie wyglądające zioła mogą zrobić wiele złego w małym mruczącym ciałku. Szczególnie powinniśmy uważać na:
Aloes – czasami bywa zalecany przez weterynarzy, ale powinien być podawany kotom tylko pod ich nadzorem, ponieważ różnica pomiędzy bezpieczną dawką a szkodliwą dawką jest bardzo niewielka.
Rumianek – podobnie jak aloes, może stać się przyczyną bardzo nieprzyjemnych kocich dolegliwości, dlatego nie ryzykujmy jego podawania.
Mięta – mimo że kojarzy nam się z idealnym lekiem na problemy żołądkowe, u naszego kota może wywołać odwrotny efekt i spowodować bolesne dolegliwości gastryczne i nasilić biegunkę.
Ksylitol i aspartam – czyli najpopularniejsze słodziki. Co prawda nikt raczej nie daje ich swoim zwierzakom jako leku, ale są one dodawane do wielu produktów żywnościowych, np. gum do żucia. U zwierzaków prowadzą do drastycznego zmniejszenia poziomu cukru we krwi.

Co powinniśmy mieć w domu?

Nie oznacza to, że nie istnieje nic, to jesteśmy w stanie zrobić dla naszego kociaka, gdy dopadają go jakieś problemy lub dolegliwości. Kategorycznie wystrzegać powinniśmy się podawania mu wszelkich leków przeznaczonych dla ludzi, chyba że po konsultacji z weterynarzem i przy stosowaniu się ściśle do jego zaleceń. Jednak warto zawsze mieć w domu poniższe rzeczy, żeby w razie potrzeby pomóc naszemu zwierzakowi w inny sposób:

Pęseta – gdy nasz kot przyniesie do domu kleszcza lub gdy w jego łapce znajdzie się drzazga możemy spróbować delikatnie je usunąć przy użyciu pęsety, pamiętając jednak o odpowiedniej higienie narzędzia i otoczenia.
Termometr – gdy podejrzewamy gorączkę u kota warto zmierzyć mu najpierw temperaturę przed podjęciem decyzji o leczeniu lub zabraniu do weterynarza. Najbardziej odpowiedni będzie szybkodziałający termometr elektroniczny, którym nie będziemy musieli długo męczyć pupila. Temperatura powinna nas zaalarmować, gdy przekracza 39 stopni – wtedy możemy mówić o gorączce, ponieważ koty mają wyższą optymalną temperaturę ciała.
Ałun w proszku – sprawdza się w wypadku drobnych skaleczeń. Osusza podrażnione miejsca i działa antybakteryjnie. Pamiętajmy jednak, żeby nie stosować do w wypadku poważniejszych, otwartych ran.
Bandaże, gaziki – powinny być w każdej domowej apteczce, a w razie potrzeby mogą również służyć naszym pupilom.
Sól fizjologiczna – nadaje się po oczyszczenia drobnych ran czy przemycia oczu.

Pamiętajmy!

Przede wszystkim musimy mieć świadomość, jak bardzo odmiennie od ludzkich przebiegają u kotów procesy metaboliczne. Nie jesteśmy nigdy w stanie przewidzieć, jak zwierzak zareguje na dany lek, środek, zioło. Nie powinniśmy również wierzyć obiegowym opiniom: "Mój kot to zjadł i nic mu nie było". Każdorazowo przed podaniem naszemu zwierzakowi jakiegokolwiek leku nieprzeznaczonego dla kotów musimy skonsultować się z weterynarzem i bezwzględnie zdać się w tej kwestii na jego zalecenia – zarówno te dotyczące konkretnego preparatu, jak i jego dawki. Tylko w ten sposób możemy uchronić się od tragicznej sytuacji, w której, chcąc pomóc naszemu kotu, tylko bardziej mu szkodzimy.

 


Niedziela, Styczeń 14, 2018, 19:33 | Brak komentarzy »

Jak poradzić sobie z agresją u kota?
Czasami zdarza się, że nasz ukochany futrzak, zamiast przymilnego misia, okazuje się złem wcielonym – przynajmniej w niektórych sytuacjach. Kocia agresja jest jednym z tych problemów, które są najczęściej zgłaszane przez właścicieli. W umiarkowanym stopniu jest ona naturalnym zachowaniem u zwierząt, u których cały czas silnie rozwinięty jest instynkt łowiecki. Czy jednak niepożądane zachowania u naszych podopiecznych muszą być od razu oznaką większych problemów? Czy można w jakikolwiek sposób temu zaradzić?
Po pierwsze, obserwuj
Nie jest prawdą, że agresja u kota zawsze jest wynikiem jego złych intencji i chęcią pokazania swojej siły i dominacji. Są bowiem różne typy agresji u kotów, a co z tego wynika – różne ich przyczyny i różne metody radzenia sobie z tym.
Agresja podczas zabawy – właściciele młodych kotów często narzekają na to, że zwierzaki podczas zabawy zaczynają atakować ich ręce czy skaczą na nogi przechodzących obok osób. O ile takie zachowania mogą nie być uważane za niebezpieczne w przypadku małych kociąt, to w momencie, w którym coraz bardziej wyostrzają się zęby i pazurki, może skutkować to bolesnymi zadrapaniami i uszkodzonymi częściami garderoby. Sama skłonność do atakowania wszystkiego, co się rusza, nie jest niczym niepokojącym – wynika z instynktów zwierząt – ale trzeba pamiętać, aby konsekwentnie oduczać tego naszych podopiecznych. Kot powinien utożsamiać ręce z przyjemnościami, jedzeniem i głaskaniem, a nie z obiektem do polowania. W tym celu trzeba pamiętać, aby nie używać rąk do zabawy z kotem – w tym celu lepiej nabyć specjalnie przystosowane do tego zabawki.
Wyuczona agresja – najczęściej dotyczy kotów niewychodzących, które nie mają zapewnionej dostatecznej ilości rozrywki. W momencie, w którym zwierzak zauważa, że zachowania agresywne w odpowiedni sposób wpływają na opiekuna – na przykład zapewniają mu spokój albo dostęp do czegoś – zaczyna je powielać, stosując w ten sposób manipulację. Aby oduczyć kota takich zachowań, należy pozbawiać go korzyści, które zapewniała mu agresja – czyli na przykład ignorować jego zaczepki oraz zapewnić mu więcej rozrywek i możliwości zabawy.
Agresja ze strachu – jest efektem chęci obrony przed czynnikami, które zwierzę uznaje za niebezpieczne. Może mieć charakter ofensywny, czyli nastawiony na atak, albo defensywny, czyli polegający przede wszystkim na obronie. U kotów, które nie były przyzwyczajone do kontaktów z człowiekiem, występuje bardzo często właśnie ten rodzaj agresji. W takich wypadkach dobrym rozwiązaniem jest stopniowe oswajanie kota, pokazywanie mu, że człowiek nie stanowi dla niego zagrożenia. Doraźnie dobrym rozwiązaniem jest, w odpowiedzi na jego agresywne zachowanie, zostawienie go w spokoju, niestaranie się za wszelką cenę doprowadzać do kontaktu i interakcji.
Przeniesienie agresji – to zjawisko, które ma miejsce w sytuacji, w której pobudzony kot, nie mogąc wyładować swojej agresji na jej rzeczywistej przyczynie, przenosi ją na coś, co jest w pobliżu. Na przykład w sytuacji, w której kot zauważy lecącego za oknem ptaka, nie mogąc na niego zapolować, może atakować przechodzącego obok człowieka. W takich sytuacjach dobrze jest przekierować jego uwagę na coś, co rzeczywiście będzie mógł zaatakować, na przykład na zabawkę.
Agresja spowodowana bólem – jest reakcją obronną w sytuacji, w której zwierzę odczuwa ból lub dyskomfort. Z taką sytuacją można spotkać się chociażby podczas wizyt z pupilem u weterynarza – podczas nieprzyjemnego badania kot będzie próbował się bronić, aby uciec od negatywnego bodźca. W takich sytuacjach wystarczy zlikwidować bezpośrednią przyczynę, by agresja ustąpiła.
Agresja samoistna – nie jest wywołana żadna oczywistą przyczyną, może być na przykład efektem choroby, dlatego w takich sytuacjach pożądana jest konsultacja przede wszystkim z lekarzem weterynarii.
Agresja drapieżnika – nie jest właściwie agresją, tylko ujściem naturalnych instynktów łowieckich kotów. Z tego względu kot nie powinien być karcony na przykład za to, że upolował ptaka i następnie przyniósł go właścicielowi jako trofeum – jest to bowiem jego głęboko zakorzeniona potrzeba, właściwa każdemu przedstawicielowi tego gatunku. By zminimalizować jej mało przyjemne dla właścicieli aspekty (na przykład martwe ptaki znajdowane na balkonie) warto zapewnić kotu odpowiednią ilość rozrywki i możliwości rozładowywania swojej energii.
Lepiej zapobiegać…
Agresji łatwiej jest zapobiec, niż później ją wyplenić. Warto taką prewencję zastosować już na początku życia kota – w wypadku małych kociąt ważne jest oswajanie ich z człowiekiem, jego dotykiem i różnymi formami zabawy. Pamiętajmy jednak, by nigdy nie używać w tym celu rąk ani innych części ciała, które kot później będzie chciał atakować. Ważne jest, by zadbać o jego prawidłowe żywienie oraz zaspokojenie innych podstawowych potrzeb dzięki łatwemu dostępowi do kuwety czy zapewnieniu mu miejsc do spania i do zabawy. Często też pozytywne efekty w zapobieganiu agresji przynosi kastracja czy sterylizacja kotów.
Ale da się też leczyć
Jeżeli jednak mamy do czynienia ze starszym kotem, który wykazuje oznaki agresji, można rozpocząć działania mające na celu zminimalizowanie tego zjawiska. Na początek warto przyjrzeć się, w jakich sytuacjach dochodzi do agresji, i czy możliwe jest wyeliminowanie powodujących ją czynników. Ważne jest, aby wykluczyć podłoże chorobowe – w tym celu warto udać się z tym problemem do weterynarza. Niekiedy wskazane jest – po konsultacji z weterynarzem – zastosowanie delikatnych środków, które będą wpływać na kota uspokajająco. Warto zadbać o zapewnienie zwierzakowi odpowiedniej ilości rozrywek i zabaw, podczas których będzie mógł rozładować nadmiar energii. Zawsze obserwujmy nasze zwierzęta i w sytuacji, w której widzimy ich podenerwowanie (położone uszy, nerwowe ruchy ogonem), lepiej zachować ostrożność i nie prowokować ich dodatkowo. W sytuacji, w której już dojdzie do ataku, należy zachowywać się spokojnie – należy się rozluźnić i powoli wycofać zaatakowaną część ciała. Można też podsunąć mu w takich sytuacjach specjalną zabawkę, na której będzie mógł skupić swoje negatywne emocje. Aby zmienić jego nastawienie, można również spróbować rzucić mu coś do jedzenia, na przykład jakiś przysmak.
Ale – przede wszystkim kochać!
Koty nie są, wbrew obiegowym opiniom, złośliwe i przebiegłe – odpowiednio wychowane i dobrze traktowane są oddanymi i wiernymi przyjaciółmi. Pamiętajmy więc, że ich agresja nie wynika z ich złych intencji, tylko najczęściej z naturalnej, instynktownej reakcji na konkretne bodźce. Często naprawdę niewiele wystarczy, by te niepożądane zachowania wyplenić z naszego pupila i żyć z nim w przyjaźni i zgodzie.

Opracowano na podstawie: A. Kawa, Dlaczego koty zachowują się agresywnie?
Bibliografia pracy źródłowej:
1. P. Naville, Wiedza o zachowaniu się kotów, COAPE Polska Andrzej Kłosiński, 2016 2. C. Bessant, Zaklinacz Kotów. Jak rozmawiać z kotem, Wyd. Galaktyka, Łódź 2007 3. V. Halls, Koci detektyw, Wyd. Galaktyka, Łódź 2016 4. D. Szadurska, Rodzaje zachowań agresywnych u kotów i ich przyczyny, agilisscattus.pl
http://www.agiliscattus.pl/agresja-u-kotow.html
5. S. Grodek, Kocia agresja – o co w tym chodzi?, zpazurem.pl
http://www.zpazurem.pl/artykuly/kocia_agresja_-_o_co_w_tym_chodzi_
6. Anna Wołoncewicz, Agresja u kotów, e-lecznica.pl
http://www.e-lecznica.pl/artykul/agresja-u-kotow
7. Marta Chrzanowicz, Porady zoopsychologa - Rodzaje agresji: cz. 1 – cz. 7, koteria.org.pl
http://www.koteria.org.pl/dom/porady.htm 8. Słownik pojęć z zakresu psychologii, Agresja, psychologia.apl.pl
http://www.psychologia.apl.pl/index.php/glossary/S%C5%82ownik-poj%C4%99%C4%87-z
zakresu-psychologii-3/A/Agresja-4/

(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone