Chip & Dale 


Para braci, która do kawiarni została zabrana w lutym 2017 r. z gdańskiego schroniska jako dwumiesięczne kociaki. Są równie szalone i towarzyskie, co ich imiennicy ze znanej kreskówki. Wychowani razem, wciąż połączeni są silną braterską więzią, co sprawia, że często razem się bawią i śpią w tym samym legowisku. Są najbardziej żywiołowe i chętne do zabawy – nie ma znaczenia, czy to zabawka na wędce, piłeczka czy sztuczna mysz, choć najbardziej lubią zabawę z wysuwaniem patyczka pod poduszką, Są bardzo ciekawskie i chętnie zwiedzają na przykład torebki odwiedzających nas pań ;) Jako jedyni w sposób tak bezpośredni domagają się uwagi. Ich pojawienie się w naszym gronie wniosło zupełnie nową energię i dużo pozytywnych emocji. 
Chip (ciemny pyszczek) bardzo lubi wskakiwać na męskie kolana, przy czym lubi delikatne głaski za uszkami. Dale (różowy nosek)  natomiast kocha przesiadywać na kanapie przy wejściu, lubi mocne drapanie po plecach przy czym trzeba uważć bo jak już wyczuje chętną osobą do okazania mu miłości potrafi krecić się na plecach z łapkami do góry aż wystygnie Wam kawa :) 

aktualizacja 13.08.2018

Szami

Szaman jest najstarszym kotem w kawiarni – ma około 5 lat i bardzo dominujący charakter. Do kawiarni trafił, ponieważ jego poprzedni właściciel zbyt często wyjeżdżał i nie miał możliwości, by poświęcać mu dostatecznie dużo uwagi. Dodatkowo Szaman przybył do nas ze znaczną nadwagą, która była wynikiem jego nieograniczonego dostępu do zawartości lodówki w poprzednim domu. Mimo że początkowo był wycofany i nie dążył do kontaktu z ludźmi, szybko poczuł się w kawiarni jak u siebie i zaczął szukać okazji do zabawy i pieszczot. Jako najstarszy kot czuje się także odpowiedzialny za stado – można często zobaczyć, jak liże pozostałe koty albo jak dyscyplinuje je, kiedy zachowują się zbyt swawolnie. Szaman jest naszym kawiarnianym Szeryfem - kontroluje wszystko i wszystkich. Rodziny z dziećmi prosimy jednak o ostrożność gdyż to jedyny członek naszej kociej gromady, który nie lubi najmłodszych gości. Szami także bardzo nie lubi bliskiego kontaktu z twarzą i silnych perfum może wtedy zaatakować łapką :) 

aktualizacja 14.08.2018

Król Julian 

Julian, jako jedyny, został kupiony w hodowli i nie ma za sobą żadnych przykrych doświadczeń. Jest kotem syberyjskim o bardzo spokojnym i przyjaznym usposobieniu. Jego jedyną słabością są kocie kabanosy. Był pierwszym kotem, który trafił do właścicieli jeszcze zanim pojawił się u nich pomysł na założenie kociej kawiarni. Otrzymał imię po sympatycznym królu lemurów z bajki „Madagaskar”, do którego podobny jest także swoim dostojnym krokiem i iście królewskim usposobieniem. O swoim dostojeństwie zapomina jednak w trakcie snu, dlatego można go wtedy znaleźć w różnych, mniej i bardziej królewskich pozycjach. Jest bardzo cierpliwy i lubi kontakt z ludźmi, choć utrzymuje do nich bezpieczny dystans. 
Julian pod opieką właścicielki kawiarni obecnie jest przygotowywany do wspólnego prowadzenia Felinoterapii nad chorymi dziećmi. W niedalekiej przyszłości być może opuści kawiarnię aby móc dawać radość maluchom które ogranicza leczenie szpitalne i nie mogą nas odwiedzić. 

aktualizacja 13.08.2018

Mania i Frania 

Siostry pochodzą ze wsi, gdzie jedna z wolnobytujących kotek znalazła schronienie w oborze i tam się okociła. 
Kociaki były cztery, dwa z nich znalazły kochające domy natomiast dziewczynki trafiły do nas. 
Obecnie koteczki mają teraz 4 miesiące i są póki co naszymi najmłodszymi domownikami na stałe chodż nie wykluczamy, że jeżeli pojawi się wyjątkowy dom dla dwójki to zdecydujemy się je oddać do adopcji.  
Mania to typowy kolankowy kociak, w ciągu godziny potrafi spać na pięciu różnych kolanach gości. Frania ( to ta z plamką na nosie ) natomiast jak samo imię mówi to straszny łobuz, lubi spać najwyżej, lubi biegać najwięcej i nie przeszkadza jej, że ktoś jest większy i silniejszy zaczepia wszystkich i wszystko :) Kotki są od osoby prywatnej i nie podlegają pod żadną Fundację . Kawiarnia jest teraz ich prawnym opiekunem. 

aktualizacja 14.08.2018

Perseusz 

Trafił do nas kilka dni temu w noc kiedy spadały Perseidy stąd otrzymał książęce imię Perseusz. 
Kocurek ma obecnie 4 miesiące. Aktualnie przebywa na kwarantannie a w kawiarni pojawi się w drugiej połowie sierpnia kiedy to uporamy się z nie proszonymi lokatorami w sierści. 
Maluch świetnie porozumiewa się z psiakami, umie już też chodzić na smyczy, uwielbia się bawić a gdy patrzy się na jego oczka wierzcie nic słodkiego do kawy już nie potrzeba. 
Kocurek miał rodzine. Został zabrany przez dzieci do domu z myślą, że wypełni pustkę po zwierzątku które zabrał rak. Jednak ból po stracie, warunki oraz czas którego brakowało na opiekę spowodowało u rodziny chędż znalezienia lepszego miejsca dla malucha. Nie możemy powiedzieć złego słowa, widać, że ludzie pokochali kotka dlatego mamy nadzieję, że po ułożeniu wszystkich spraw będzie mógł jeszcze do nich wrócić. Póki co kocurek będzie u nas mieszkał na DT i nie zostanie oddany do adopcji póki nie zapadnie ostateczna decyzja o jego losie. 
Maluchowi w tej chwili podawane są leki, ma problemy z pęcherzem oraz zanika mu tkanka mięśniowa w tylnych łapkach. Wyniki wątrobowe krwi też mają odchyły. Póki co jest pod stałą kontrolą weterynaryjną. Jeśli jego stan się pogorszy będzie musiał wrócić na kwarantanne. Ale czy ktoś pokocha chorego kociaka ? 
My go kochamy bardzo <3 


aktualizacja 25.09.2018

Bella

Bella jest trzyletnią kotką rasy maine coon. Zanim trafiła do kawiarni należała do pani, która planowała założyć hodowlę – niestety Bella nie pasowała kolorystycznie do jej wizji. Po zaadoptowaniu jej przez właścicieli kawiarni okazało się, że ma problemy zdrowotne oraz… że jest w ciąży. Ze względu na tak młody wiek i psychikę kota weterynarz doradzał nam aby kotka urodziła maleństwo. Pomimo wszystkich badań i kontroli nad ciąża kocie urodziło się martwe.  Bella bardzo szybko odnalazła się w nowym miejscu i zdobyła sobie w stadzie pozycję dominującej kotki. Nie jest kotem, który pozwala sobie na pieszczoty, kiedy sam nie ma na to ochoty – Bella jest dumna i asertywna, kiedy nie ma ochoty na czyjeś towarzystwo, to po prostu odchodzi. Na początku nie ufa ludziom, ale kiedy ktoś zaskarbi sobie jej sympatię, staje się wspaniałą, wierną przyjaciółką. To dzięki niej i jej matczynym instynktom dwie pary kociąt, które w późniejszym czasie trafiły do kawiarni (Chip i Dale oraz Gucio i Gizmo) tak szybko odnalazły się w nowym miejscu – Bella zaopiekowała się nimi jak rodzona matka. Sprawia wrażenie dumnej i wyniosłej, ale w rzeczywistości jest niesamowicie oddanym i przywiązanym do ludzi kotem. Osobom, którym już zaufała, nie tylko daje się głaskać, ale wręcz czasem głośno miauczy, dopraszając się uwagi. Jej zwyczaj drapania w drzwi spowodowany jest upodobaniem do spacerów, co jednak ze względu na pogodę i inne czytniki nie zawsze jest wskazane. 

Bella od początku swojego pobytu u nas borykała się z plazmocytarnym zapaleniem dziąseł. Dodatkowo pojawiły się także problemy z rzepką w lewej łapce. Na leczenie farmakologiczne dziąseł i podawane sterydy nie było żadnej reakcji dlatego zdecydowaliśmy się w lipcu na usunięcie zębów. Jej czasowa nieobecność w kawiarni spowodowana jest obniżoną odpornością i koniecznością powrotu do pełni sił. Nie wykluczonę, że kotka na stałe pozostanie już u właścicielki kawiarni gdyż po tak długiej nie obecności może żle znieść powrót do tego miejsca. Dodatkowo jej niewłaściwe wykształcenie panewki stawu biodrowego, które powoduje nieprawidłowe ułożenie kończyn miednicznych ,może spowodować wtórne zwichnięcia rzepki w obrębie stawu kolanowego a jak sami wiecie w Kawiarni jest wiele możliwości do bardzo wysokiego skakania czego kotka powinna unikać. 

aktualizacja 10.08.2018

Sani 

Ze wszystkich kotów, które do nas trafiły, miała najtrudniejszą historię. Mimo że jest kotem dość rzadkiej i pożądanej rasy bengalskiej, nie uniknęła traumatycznych doświadczeń, ponieważ w poprzednim domu usunięto jej trwale wszystkie przednie pazury. W kawiarni była od samych jej początków. Ze względu na swoją przeszłość była wycofana i nieufna. Mimo początkowego progresu, kiedy zaczęła coraz bardziej otwierać się na ludzi, pozostała typem kociego introwertyka i indywidualistki. Z tego względu postanowiliśmy zapewnić jej większy spokój i zabrać z kawiarni do domu – wciąż jednak pozostaje pod naszą opieką oraz opieką behawiorysty. Jeżeli zdążyliście zaprzyjaźnić się z Sani, nic straconego. Jako kot wychodzący Sani regularnie bywa w Parku Oliwskim i wciąż będzie można ją tam spotkać 😊 Sani zostala zabrana z kawiarni do domu właścicieli kawiarni w listopadzie i w lutym zauważono u niej ogromne postępy. Niewykluczone, że przy dalszej pracy i po kolejnych postępach Sani kiedyś wróci do kawiarni. W lipcu 2018. Sani przeszła operację. Jak wiecie trafiła do nas bez pazurków, jednak pazury na kciukach pozostały. Na prawej łapce pozostawiony pazur wrastał krzywo pod skórę co powodowało ranę i kotce należało wykonać kolejny zabieg chirurgiczny - tym razem dla jej zdrowia i komfortu. 
(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone