Oliwier 

To jeden z pięciu dokarmianych kotków pod kawiarnią. Codziennie słyszymy pytanie przechodzących obok kawiarni ludzi : "Czy ten kotek Wam nie uciekł? " . Otóż w 2017r zimą wolno bytująca kotka z Oliwy urodziła w sąsiadującej piwnicy 4maluchy. Agata, która wtedy u nas pracowała spędziła cały dzień w mrozie aby kociaki wyłapać. Dzięki Fundacji Kotangens kotka została wysterylizowana, a maluchy trafiły do dwóch domów tymczasowych gdyż nie mieliśmy serca ich zostawiać kiedy temperatura dochodziła do -18stopni. Dwójka z braci znalazła dom, pozostała dwójka nie chciała się udomowić i po zimie wróciły w miejsce bytowania. Oliwiera, tego ze zdjęcia, możecie codziennie zobaczyć pod kawiarnią. Przy wejściu ma swoje miseczki a za kamienicą swój domek chodż i tak najbardziej lubi spać na drzewie . Nadal nie daje się dotknąc, ale zabawa latem i codzienne dokarmianie sprawia, że kocurek coraz bardziej nam ufa i ku naszej radości, nareszcie wykazuje chęć nawiązania więzi. Mamy nadzieję, że na kolejną zimę się do nas wprowadzi na stałe :) Gdyby ktoś chciał zostawić smakołyki dla Oliwskich kociaków to przy wejściu do kawiarni mamy koszyk na kocie smakołyki. 
Lubi wszystko ! ale najbardziej kocie kabanosy :) 

Chip & Dale 


Para braci, która do kawiarni została zabrana w lutym 2017 r. z gdańskiego schroniska jako dwumiesięczne kociaki. Są równie szalone i towarzyskie, co ich imiennicy ze znanej kreskówki. Wychowani razem, wciąż połączeni są silną braterską więzią, co sprawia, że często razem się bawią i śpią w tym samym legowisku. Są najbardziej żywiołowe i chętne do zabawy – nie ma znaczenia, czy to zabawka na wędce, piłeczka czy sztuczna mysz, choć najbardziej lubią zabawę z wysuwaniem patyczka pod poduszką, Są bardzo ciekawskie i chętnie zwiedzają na przykład torebki odwiedzających nas pań ;) Jako jedyni w sposób tak bezpośredni domagają się uwagi. Ich pojawienie się w naszym gronie wniosło zupełnie nową energię i dużo pozytywnych emocji. 
Chip (ciemny pyszczek) bardzo lubi wskakiwać na męskie kolana, przy czym lubi delikatne głaski za uszkami. Dale (różowy nosek)  natomiast kocha przesiadywać na kanapie przy wejściu, lubi mocne drapanie po plecach przy czym trzeba uważć bo jak już wyczuje chętną osobą do okazania mu miłości potrafi krecić się na plecach z łapkami do góry aż wystygnie Wam kawa :) 

aktualizacja 13.08.2018

Szami

Szaman jest najstarszym kotem w kawiarni – ma około 5 lat i bardzo dominujący charakter. Do kawiarni trafił, ponieważ jego poprzedni właściciel zbyt często wyjeżdżał i nie miał możliwości, by poświęcać mu dostatecznie dużo uwagi. Dodatkowo Szaman przybył do nas ze znaczną nadwagą, która była wynikiem jego nieograniczonego dostępu do zawartości lodówki w poprzednim domu. Mimo że początkowo był wycofany i nie dążył do kontaktu z ludźmi, szybko poczuł się w kawiarni jak u siebie i zaczął szukać okazji do zabawy i pieszczot. Jako najstarszy kot czuje się także odpowiedzialny za stado – można często zobaczyć, jak liże pozostałe koty albo jak dyscyplinuje je, kiedy zachowują się zbyt swawolnie. Szaman jest naszym kawiarnianym Szeryfem - kontroluje wszystko i wszystkich. Rodziny z dziećmi prosimy jednak o ostrożność gdyż to jedyny członek naszej kociej gromady, który nie lubi najmłodszych gości. Szami także bardzo nie lubi bliskiego kontaktu z twarzą i silnych perfum może wtedy zaatakować łapką :) 

aktualizacja 14.08.2018

Król Julian 

Julian, jako jedyny, został kupiony w hodowli i nie ma za sobą żadnych przykrych doświadczeń. Jest kotem syberyjskim o bardzo spokojnym i przyjaznym usposobieniu. Jego jedyną słabością są kocie kabanosy. Otrzymał imię po sympatycznym królu lemurów z bajki „Madagaskar”, do którego podobny jest także swoim dostojnym krokiem i iście królewskim usposobieniem. O swoim dostojeństwie zapomina jednak w trakcie snu, dlatego można go wtedy znaleźć w różnych, mniej i bardziej królewskich pozycjach. Jest bardzo cierpliwy i lubi kontakt z ludźmi, choć utrzymuje do nich bezpieczny dystans. Julian pod opieką właścicielki kawiarni obecnie przeszedł kurs Felinoterapii. Król już jest po pierwszych spotkaniach z dziećmi chorymi na białaczkę i nowotwór. Jeśli ktoś miałby potrzebę odwiedzin o kontakt prosimy pod adres mailowy w_wackowska@wp.pl Liczba terminów jest bardzo ograniczona. Po rozmowach z behawiorystą doszliśmy do wniosku, że Julian nie wróci już do kawiarni i będzie mieszkał w domu. Ciągła zmiana otoczenia mogłoby źle wpłynąć na jego emocje i samopoczucie więc chcemy je ograniczyć tylko do domu i szpitala.   
aktualizacja 15.01.2019

Ginger & Bread

Dwójka braci z Żukowa, która trafiła do nas w grudniu 2018r. jako czteromiesięczne kocurki spod jednej z tamtejszych restauracji. Właściciel restauracji do której kotka przyprowadziła małe otoczył je opieką jednak ze względu na liczbę mieszkających i dokarmianych już tam kotów maluchy nie mogły zostać tam dłużej ( jak wiadomo Inspekcja Sanitarna na pewno na taką „pomoc” nie spojrzałaby przychylnym okiem) Kocurki przez pierwszy tydzień były bardzo płochliwe ale szybko pokochały kawiarnię i czują się tu bardzo swobodnie . Bracia w styczniu będą poddani kastracji więc ich chwilowa nie obecność będzie spowodowana odpoczynkiem po zabiegu. Ginger i Bread mają już swoich opiekunów. Zgłosiła się do nas para stałych gości, która w swoich słowach bardzo doceniła naszą pracę i warunki w jakich „wychowujemy” naszych podopiecznych a obecnie sami nie mogą mieć zwierząt w mieszkaniu i zaproponowali pomoc w zakupie karmy dla rodzeństwa tym samym stając się ich „wirtualnymi rodzicami”.  

Mania i Frania 

Siostry pochodzą ze wsi, gdzie jedna z wolnobytujących kotek znalazła schronienie w oborze i tam się okociła. Kociaki były cztery, dwa z nich znalazły kochające domy natomiast dziewczynki trafiły do kawiarni. Obecnie siostry mają pół roku, są już po sterylizacji i nie przestają nas każdego dnia zaskakiwać. Mania to typowy kolankowy kociak, w ciągu godziny potrafi spać na pięciu różnych kolanach gości. Frania ( to ta z plamką na nosie ) natomiast jak samo imię mówi to straszny łobuz, lubi spać najwyżej, lubi biegać najwięcej i nie przeszkadza jej, że ktoś jest większy i silniejszy zaczepia wszystkich i wszystko :) Kotki są od osoby prywatnej i nie podlegają pod żadną Fundację . Kawiarnia jest teraz ich prawnym opiekunem. Pomimo, wielu przewijajacych się u nas podopiecznych, z którymi mimo przywiązania musimy sie rozstać bo pragniemy dla nich domków to dziewczyny skradły nasze serca wyjątkowo. One kochają nas, my kochamy je, w kawiarni też czują się rewelacyjnie więc zostają z nami <3 

aktualizacja 15.01.2019r.

Perseusz 

Trafił do nas w okresie wakacyjnym 2018r. w noc kiedy spadały Perseidy stąd otrzymał książęce imię Perseusz. Kocurek miał rodzinie. Został zabrany przez dzieci do domu z myślą, że wypełni pustkę po zwierzątku które zabrał rak. Jednak ból po stracie, warunki oraz czas którego brakowało na opiekę spowodowało u rodziny chęć znalezienia lepszego miejsca dla malucha. Nie możemy powiedzieć złego słowa, widać, że ludzie pokochali kotka. Poprzednia opiekuna nawet spacerowała z nim po Parku Oliwskim aby znaleźć mu nowych opiekunów. My też przez dużą liczbę kotów na kwarantannie nie mogliśmy go zabrać od razu. Jednak maluch tak nas rozczulił i cała jego historia, że postanowiliśmy go nie zostawiać losowi. Persi początkowo miał problemy z pęcherzem. Jego wątrobowe wyniki krwi też miały spore odchyły jednak po podawanych lekach wszystko zaczęło wracać do normy. U kocurka zauważono też zanik tkanki mięśniowej w tylnych łapkach więc jest cały czas pod obserwacją. Jakby tego było mało Persi okazał się także wnętrem więc cały zabieg kastracji był dla nas nie małym stresem. Jednak w grudniu zakończyło się wszystko pomyślnie i kocurek wraca do pełni sił. Perseusz przez te wszystkie przeżycia przywiązał się do nas i my do niego dlatego postanowiliśmy, że to kawiarnia zostanie jego stałym domem i nie zostanie oddany do adopcji. 
wpis 15.01.2019

Bella

Bella jest prawie czteroletnią kotką rasy maine coon. Zanim trafiła do kawiarni należała do pani, która planowała założyć hodowlę – niestety Bella nie pasowała kolorystycznie do jej wizji. Po zaadoptowaniu jej przez właścicieli kawiarni okazało się, że ma problemy zdrowotne oraz… że jest w ciąży. Ze względu na tak młody wiek i psychikę kota weterynarz doradzał nam aby kotka urodziła maleństwo. Pomimo wszystkich badań i kontroli nad ciąża kocie urodziło się martwe.  Bella bardzo szybko odnalazła się w nowym miejscu i zdobyła sobie w stadzie pozycję dominującej kotki. Nie jest kotem, który pozwala sobie na pieszczoty, kiedy sam nie ma na to ochoty – Bella jest dumna i asertywna, kiedy nie ma ochoty na czyjeś towarzystwo, to po prostu odchodzi. Na początku nie ufa ludziom, ale kiedy ktoś zaskarbi sobie jej sympatię, staje się wspaniałą, wierną przyjaciółką. To dzięki niej i jej matczynym instynktom dwie pary kociąt, które w późniejszym czasie trafiły do kawiarni (Chip i Dale,Gucio i Gizmo, Luna i Laila, Bójka i Brawurka) tak szybko odnalazły się w nowym miejscu – Bella zaopiekowała się nimi jak rodzona matka. Sprawia wrażenie dumnej i wyniosłej, ale w rzeczywistości jest niesamowicie oddanym i przywiązanym do ludzi kotem. Osobom, którym już zaufała, nie tylko daje się głaskać, ale wręcz czasem głośno miauczy, dopraszając się uwagi. Bella od początku swojego pobytu u nas borykała się z plazmocytarnym zapaleniem dziąseł. Dodatkowo pojawiły się także problemy z rzepką w lewej łapce. Na leczenie farmakologiczne dziąseł i podawane sterydy nie było żadnej reakcji dlatego zdecydowaliśmy się w lipcu na usunięcie zębów. Jej czasowa nieobecność w kawiarni spowodowana jest obniżoną odpornością i koniecznością powrotu do pełni sił. Nie wykluczone, że kotka na stałe pozostanie już u właścicielki kawiarni gdyż po tak długiej nie obecności może źle znieść powrót do tego miejsca. Dodatkowo jej niewłaściwe wykształcenie panewki stawu biodrowego, które powoduje nieprawidłowe ułożenie kończyn miednicznych ,może spowodować wtórne zwichnięcia rzepki w obrębie stawu kolanowego a jak sami wiecie w Kawiarni jest wiele możliwości do bardzo wysokiego skakania czego kotka powinna unikać. 
wpis z 15.01.2019

Sani 

Ze wszystkich kotów, które do nas trafiły, miała najtrudniejszą historię. Mimo że jest kotem dość rzadkiej i pożądanej rasy bengalskiej, nie uniknęła traumatycznych doświadczeń, ponieważ w poprzednim domu usunięto jej trwale wszystkie przednie pazury. W kawiarni była od samych jej początków. Ze względu na swoją przeszłość była wycofana i nieufna. Mimo początkowego progresu, kiedy zaczęła coraz bardziej otwierać się na ludzi, pozostała typem kociego introwertyka i indywidualistki. Z tego względu postanowiliśmy zapewnić jej większy spokój i zabrać z kawiarni do domu – wciąż jednak pozostaje pod naszą opieką oraz opieką behawiorysty. Jeżeli zdążyliście zaprzyjaźnić się z Sani, nic straconego. Jako kot wychodzący Sani regularnie bywa w Parku Oliwskim i wciąż będzie można ją tam spotkać ? Sani została zabrana z kawiarni do domu właścicieli kawiarni w listopadzie i w lutym zauważono u niej ogromne postępy. Niewykluczone, że przy dalszej pracy z behawiorystą i po kolejnych postępach Sani kiedyś wróci do kawiarni. W lipcu 2018. Sani przeszła operację. Jak wiecie trafiła do nas bez pazurków, jednak pazury na kciukach pozostały. Na prawej łapce pozostawiony pazur wrastał krzywo pod skórę co powodowało ranę i kotce należało wykonać kolejny zabieg chirurgiczny - tym razem dla jej zdrowia i komfortu. 
wpis 15.01.2019  
Copyright (c)2019, All Rights Reserved