Wypij kawę, pogłaszcz kota, zaadoptuj! 

W kawiarni poza stałymi rezydentami mieszkają także kociaki czekające na swój dom. Kotki trafiają do nas z róznych środowisk. Czasami są to kotki z interwencji, czasami od osób prywatnych a czasami są to podopieczni Fundacji z którymi współpracujemy. W przypadku Kotów znajdujących się pod opieką Fundacji w sprawie adopcji należy się kontaktować z wyznaczoną konkretnie osobą, która poprowadzi wszelkie formalności. Kontakt zawsze podany jest przy ogłoszeniach, które wiszą u nas w kawiarni. 
W przypadku kociaków pędących pod opieką kawiarni adopcja opiera się na umowie adopcyjniej pomiędzy rodziną a kawiarnią ( o wgląd do umowy można poprosić obługe kawiarni)  
Oczywiście przed podpisaniem dokumentów przeprowadzana jest rozmowa oraz wizyta przedadopcyjna.  Aby móc sprawdzić warunki, kotki zawozimy sami do domu w którym będą mieszkać.
Wszyscy nasi podopieczni ( w zależności od wieku ) są po zabiegu kastracji i sterylizacji, posiadają szczepienia przeciw wśiekliżnie i chorobom zakażnym . Mają przeprowadzone testy na fiv i felv oraz są odrobaczone i odpchlone. 
Kawiarnia nie jest Fundacją, ani żadną organizacją wszystkie koszty utrzymania oraz leczenia kotków opłacamy poprzez zarobione środki wynikające z prowadzenia kawiarni. Nie otrzymujemy żadnych dofinansowań. Od początku działalności do połowy listopada 2018 tego roku udało nam się znaleźć domy dla 63 kociaków, w tej chwili sprawdzane są domy dla kolejnych maluchów. Każdy dzień to poświęcenie swojego wolnego czasu na opiekę, wizyty u weterynarza, zabawę, sprzątanie i pielęgnację. Prowadzenie wizyt adopcyjnych, indywidualny czas na poznanie się potencjalnej rodziny z kociakami to także nasz wolny czas! Przez ostatnie dwa miesiące nie ma dnia, kiedy byśmy nie dostały zapytania o miejsce w kawiarni dla kolejnych kociaków, mało tego - część z Was nam je przywozi z myślą, że weźmiemy je od razu! Aby kociak z nami został, musi przejść całą listę badań i kwarantannę na której też musimy go wykarmić. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie utrzymać większej liczby podopiecznych ani otworzyć naszej kociarni, dodatkowego domu, który miał powstać w Oliwie, aby dawać schronienie i służyć za kwarantannę. Potrzebujemy Domów Tymczasowych, takich, które są w stanie pomóc nam utrzymać kociaki bez naszego wsparcia finansowego. Potrzebujemy środków na remont kociarni i jej wyposażenie. Dodatkowo dojdzie nam kolejny czynsz i nie jesteśmy pewni, czy bez Waszej pomocy damy radę, skoro każdy chce tylko nam "podrzucić" zwierzątko, nie licząc się z kosztami utrzymania. Nie mamy schroniska, organizacji ani Fundacji, choć coraz częściej myślimy o jej stworzeniu. Jednak bez Waszego wsparcia nam się to nie uda. My dajemy swój czas, miłość i pracę, aby utrzymać kawiarnię, ale jeśli mamy stworzyć kolejne miejsce dla większej liczby podopiecznych potrzebujemy także waszego wsparcia finansowego. To smutne, że bez pieniędzy nic nie uda się osiągnąć, ale niestety dobrym sercem nie napełnimy brzuszków ani nie wyleczymy następnych futrzanych przyjaciół. Przy wejściu do kawiarni stoją kocie kubeczki i torby z naszym logo (niedługo także pojawią się na naszej stronie w zakładce sklep) których zakup wspiera nasze działania. Mamy też skarbonkę, która pomaga nam w opłaceniu bieżących rachunków za leczenie. Żwirek czy karma dla kociaków też jest mile widziana. Prosimy jednak w tej kwestii o wiadomość prywatną, gdyż kociaki mają stałą karmę i ciągłe zmiany w diecie mogłyby na nie źle wpłynąć. 
 
Wierzymy, że z Waszą pomocą Oliwa nadal pozostanie dzielnicą szczęśliwych kotów !

NIE KUPUJ ! ZAADOPTUJ! 

Bajcik

Na pewno wszyscy pamiętacie małego Pixela, który trafił na początku września z kawiarni do kochającej go rodziny. Bajcik to jego brat. Dwa tygodnie po tym jak udało nam się zabrać z wiejskiego środowiska malucha dostaliśmy telefon, że w tym samym miejscu bytowania kręci się jeszcze jedno kocie dziecie. Maluszek ma dopiero około 2 miesięcy ale jest bardzo samodzielny. Korzysta z kuwety, apetyt mu dopisuje i chęć na zabawę także. Co prawda lubi bardzo dużo gadać ..no ale cóż taki chyba urok tego miotu :) Ciekawe czy odnajdziecie różnice w plamkach na jego umaszczeniu i umaszczeniu brata:) Maluch podobnie jak Pixel nie lubi pozostawać długo sam. Lubi czuć człowieka i słyszeć jego głos. Tryb pracy przyszłych opiekunów na pewno będzie miał wpływ na jego adopcje. Kotek został już odrobaczony i odpchlony. Czeka teraz na szczepienia. Testy na fiv i felv wyszły negatywnie. Do domu trafi poprzez umowę adopcyjną z kawiarnią . W sprawie adopcji należy kontaktować się z managerem kawiarni. 

Bójka, Bajka i Brawurka 

Trzy siostry niczym małe atomówki. Jedna jest biała, bardzo podobna do naszej Zośki , druga jest czarna z brązowymi refleksami i trzecia czarna. Dziewczyny obecnie są jeszcze dokarmiane więc w kawiarni pojawią się za dwa, trzy tygodnie póki nie podrosną i nie przejdą kwarantanny. Obecnie mają około 2 miesięcy, właśnie zmienia im się kolor oczek. Ze zdjęciami mamy mały problem gdyż jeszcze bardzo lubią się chować i oswojenie ich z wolno bytującego środowiska nam troszkę zajmie ale mamy nadzieję na dniach uda nam się Wam je bardziej pokazać. Do domu trafią poprzez umowę adopcyjną z kawiarnią . W sprawie adopcji należy kontaktować się z managerem kawiarni.  

KOTY ADOPTOWANE ZA POŚREDNICTWEM KAWIARNI

Czarnuszka 

W wakacje na naszej tablicy na Facebooku dodawaliśmy ogłoszenie o czwórce rodzeństwa z dzielnicy Chem. Nikt się nie odezwał. Kotki nie znalazły domu, Fundacje ciągle są przepełnione a i my jak dobrze wiecie przez całe lato mieliśmy w kawiarni prawdziwe kocie przedszkole i nie byliśmy w stanie zabrać następnych biedaków. Kotki zmarły, być może zaatakował je wirus lub ktoś z "przyjaznych" sąsiadów dodał im coś do jedzonka. Z całego miotu została tylko ta jedna Czarnuszka, która trafiła pod naszą opiekę. Początkowo nie ufna naszemu kociemu gangowi szybko się zadomowiła. W trakcie pobytu w kawiarni kotka poddana była sterylizacji, baliśmy się, że ją stracimy bo miała spore problemy z krzepliwością krwi ale wszystko się udało. 
Czarnuszka  w listopadzie trafiła do rodziny, która adoptowała od nas 3 miesiące wcześniej Kajtka. Cieszymy się podwójnie gdyż kociaki się tak pokochały, że drugiego dnia już razem spały co nigdy wcześniej nie zdarzyło się nam przy żadnej adopcji . 
Dziękujemy Pani Darii i jej mamie za tyle miłości i ciepła dla kociaków! 

Mango i Antek


Antek i Mango trafiły po wakacjach do kawiarni jako 17-tygodniowe kocurki. Historia kotków jest taka, że zostały one uratowane z Olszynki gdzie pies zagryzł im matkę mieszkającą z kociakami na dworze w budce pod blokiem. Niestety nikt nie chciał zaopiekować się sierotami, a pies mógł ponownie zaatakować. Było ich 3 ( trzeci znalazł dom zanim bracia trafili do nas) Niestety okazało się, że kotki mają biegunkę i koci katar, podczas wizyty u weterynarza zdiagnozowano panleokopenię i zaczęła się walka o życie. Kotki na drugi dzień dostały surowicę i antybiotyki oraz kroplówki. Przez tydzień codziennie znosiły zastrzyki i kroplówki, na szczęście cały czas miały apetyt i powoli wychodziły z choroby, przybierały na wadze, a biegunka ustępowała. Dziś już są zdrowe i od listopada 2018r. mieszkają u kochającej je rodziny. 
Zapytań o adopcje braci było wiele, w końcu to prawdziwi ulubieńcy gości ...Oj tak uwielbiali zasypiać na kolanach. Jednak to Aleksanrda i Maks zdecydowali się na podwójną adopcje na co nie ukrywamy czekaliśmy od samego początku ich przybycia - Dziękujemy <3


Tosia 

Tośka trafiła do nas po wakacjach z gdyńskiego osiedla. Na dworze coraz chłodniej a takie maleństwo chodż dokarmiane przez mieszkańców nie mogło zostać samo :( Pani Agata, która mieszkała w pobliżu nie potrafiła przejść obok sprawy i wraz z koleżanką szukały pomocy u nas. My chodż zakoceni i pełni wydatków, początkowo nie chętnie ale przyjeliśmy malutką. 
Kotka była bardzo przestraszona i początkowo nie pozwalała się dotykać. Dzięki Belli i Sani na kwarantannie powoli zaczynała robić pierwsze kroki ku zabawie i kocim smakołykom. Troszkę się baliśmy, że nie uda się jej szybko znależć domu bo przecież każdy chce kotka pieszczocha a jej było trzeba poświęcić bardzo dużo czasu i cierpliwości. Dziś Tośka mieszka już z kochającymi ją mamusiami a i nawet kociego braciszka w swoim wieku ma :) 
Bardzo dziękujemy Ani i Kasi, które poświęciły swój czas i serduszko aby malutka zaufała człowiekowi, bo musimy Wam zdradzić dziś razem ze swoim przyrodnim bratem śpią w łóżku i broją co nie miara :) 

Pixel

Pixel trafił do nas z wiejskiego środowiska. Psy zagryzy mu na wsi matkę. W chwili kiedy do nas trafił miał ok 2miesięcy. Jak sami na pewno zauważyliście był bardzo głośny i uwielbiał dużo “gadać” zwłaszcza kiedy szukał kontaktu czy burczało mu w brzuszku. Kociak ogólnie był w dobrej kondycji. Walczyliśmy z robalami i zapaleniem jelit. W listopadzie 2018 trafił do domu gdzie dla Pana Bartka i jego rodziny wniósł dużo radości i uśmiechu. 
Dziś jak sami piszą maluch sporo się bawi, zdrowo rośnie i ma bardzo dużo chęci na przytulaski. 
Dziękujemy za domek <3 

Figa

Czarna malutka kulka szczęścia. Koteczka trafiła do nas w wakacje mając około 4 miesięcy. Pochodziła z wiejskiego środowiska. Trafiła do nas wraz z bratem, rudym Waflem, który znalazł jako pierwszy swój domek Oboje swoim uroczym usposobieniem rozkachali w sobie wiele serduszek. Figa została adoptowana już po miesiącu mieszkania w kawiarni. I choć była najmniejsza i najdrobniejsza to teraz jak pisze Pani Maria niezła z niej łobuziara. Płaszcza w przedpokoju na pewno nikt nie może zostawić a i szafki nauczyła się otwierać. No cóż mimo jej dziarskiego charakterku nikt nie ma zamiaru się z nią rozstawać. 

Kili i Fili 

Maluszki posłużyły troszkę jako przynęta dla ich wolno bytującej matki, którą już od dwóch lat próbowano złapać na sterylizację.  Matka kompletnie dzika, trzymana była w klatce aby wykarmiła maluchy jednak bardzo szybko straciła pokarm. Dziś  kotka jest po sterylizacji i wróciła w miejsce bytowania. Zostały maluchy dla których postanawiliśmy znależć dom! 
Rodzeństwo to kot i kotka. Dziewczynka jest cała czarna, brat natomiast ma dymne refleksy. Kiedy trafiły do kawiarni w lipcu 2018 były bardzo nie śmiałe i troszkę bały się kontaktu z człowiekiem jednak już miesiać póżniej opuściły nas do domków jako dwa urocze, kochane pieszczochy. 

Wafel

Rudy kocurek mający około 4 miesięcy. Jak większość maluchów lubił bardzo zabawę oczywiście z przerwami na smaczny koci sen :) Wafel jak większość naszych małych podopiecznych trafił do nas z wiejskiego środowiska.  Już zanim trafił do kawiarni na naszej poczcie pojawiło się "milion" wiadomości w sprawie jego adopcji. 
Kocurek ma już dom - trafił do domu którego treść maila rozczuliła nasze serduszka. Dom był przygotowany dla niego idealnie i Pani Helenka daje mu tyle miłośći na ile zasługuje ! 

Cynamon, Czarek i Hera


Wspaniałe Trio - dwa kocurki, Cynamon (rudy) i Czarek (biały) oraz kotka Hera (czarna) to rodzeństwo z Kaszub.  Historia jak wiele innych w tym okresie roku...wolno bytująca mama, której nie można wysterylizować gdyż jest własnością jednego z gospodarzy a kotki pojawiają się regularnie.  Kiedy pojawiły się w lipcu 2018 w kawiarni rozkochały w sobie serca wszystkich odwiedzających nas gości. Dzięki nim w kawiarni pojawiło się małe, wesołe, kocie przedszkole<3  Domki znalazły po miesiącu przebywania u nas. Nie martwcie się, będziemy na naszej stronie informować na bieżąco co u nich słychać :) 

Kajtek

Kajtek został znaleziony na działkach. Żył wsród dokarmianych tam kotów. Trafił pod naszą opiekę z końcem czerwca. Kocurek kiedy został zabrany miał  przycięte wszystkie wibrysy, być może komuś bardzo zależało na tym, aby nie trafił do domu. Cztery miesiące od zabrania go na kwarantanne poddany był antybiotykoterapii. Męczyło go nie ustanne przeziębienie. Kajtek na ciele miał sporo zadrapań oraz ułamane kły, co świadczyło o licznych walkach, które musiał stoczyć. W lipcu zakończył leczenie i udało nam się go wykastrować.  Udało nam się zwalczyć także jego lekkie zapalenie dziąseł. Kajtek jest niewidomy na prawe oczko, nasuneła się mu już trzecia powieka. Pomimo przejść i choroby jest niesamowitym łakomczuchem i miziakiem! Gdy tylko widzi rękę człowieka, od razu nadstawia uszko, a zaraz potem brzuszek do drapania . Jak widać na zdjęciu jedyna możliwość aby go sfotografować to transporter gdyż w innym wypadku widać tylko turlającą się kuleczkę:) 
Pomimo tego, że nie jest kotem idealnym ( jakich większość ludzi szuka) ze względu na swój wygląd i potrzebę dalszego leczenia w połowie sierpnia trafił do rodziny, która zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. 
Pękamy z radości, że życie Kajtusia nie jest już zagrożone i każdy kolejny dzień będzie od teraz spędzał wśród kochających go ludzi <3 

wpis. 15.08.2018

Było mi smutno bez człowieka...

Kajtek na kwarannanie 

Ale jest mi teraz tak dobrze...

mam duży parapet..i jest tylko mój..cały mój..

Kanapa...

uwielbiam jak mnie tu cały dzień miziaja... 
i mówią, że kochają <3

No dobra...

dam też coś od siebie i się umyję żeby się wszystkim podobać <3

Tofik

Tofik to pięcioletni rasowy kot syjamski. Został oddany nam przez panią, która jako samotna matka zmuszona do wyjazdu za granicę, nie mogła dłużej się nim opiekować. Zaufała nam jednak, że znajdziemy mu równie cudowny i kochający dom jaki ona mu do tej pory dawała. Jest to kot, którego nie można było spotkać w kawiarni, gdyż bardzo długo był prowadzony proces jego socjalizacji i oswajania z innymi kotami. Był szczęśliwy, będąc jedynym kotem w domu i teraz znowu ma taką możliwość! Jak widać na zdjęciu, polubił nawet spacery na smyczy :) 

Rysio

Biały kłębuszek znaleziony w majówkę na parkingu. Podczas gdy go zabieraliśmy miał dosłownie 4 tygodnie. Nie wiadomo czy zostawiła go mama, czy się zgubił czy może ktoś go wyrzucił. W okolicy nie było żadnych innych kotów ani śladów by ktoś jakieś widział. Miesiąc spędził na kwarantannie poza kawiarnią. Kiedy już do nas trafił skradał serca wszystkich odwiedzających nas gości. Pożegnaliśmy się z nim w lipcu. 

Luna i Laila

Dwie piękne koteczki pochodzące z Kaszub. Dziewczyny były ze sobą zżyte, dlatego szukaliśmy dla nich wspólnego domu - i udało się! Luna (biała kotka) była mniej pewna siebie i otwarta niż siostra, Laila. Obie jednak bardzo lubiły kontakt z człowiekiem, co szybko zjednało im serca wszystkich gości kawiarni Będąc u nas, kotki miały około trzech miesięcy i były rozkosznymi maluchami. Bardzo szybko udało im się znaleźć nowych, kochających rodziców, do których udały się na początku kwietnia 2018. 

Pierwsze dni...

a my czujemy się jak byśmy były tu od zawsze...

Rośniemy...

ale cały czas się bardzo kochamy....

Jesteśmy już duże..

i bardzo dziękujemy naszym rodzicom, że nas nie rozdzielili...i dają tyle miłości <3

Mamo...Tato...

Kochamy spędzać z Wami czas <3

Szczurek

Szczurek trafił do nas pod koniec kwietnia 2018 r. jako roczny kocurek. Zawsze był mały i ruchliwy, stąd jego imię, nadane jeszcze w fundacji z której do nas przybył. Nie wiemy wiele o jego historii i o tym, jak wyglądało jego wcześniejsze życie. 
Szczurek od samego początku był bardzo ruchliwym i pełnym energi kocurkiem, aby chciał oddać się pieszczotom musiał poznać najpierw dobrze człowieka. Bardzo lubił mizianie za uszkiem i po brzuszku ale trzeba było zawsze uszanować, że nie lubi być brany na ręce :) 
Do nowego domku trafił w połowie lipca . I mieszka teraz z dwoma kocimi koleżankami :) 

Ana

Często pytacie o Ane wię spieszymy z informacjami, że koteczka wróciła do Fundacji z której do nas trafiła. Przyszła jako roczna kotka po interwencji z domu w którym przebywało ponad 20 kotów. Warunki były fatalne. Kotka była bardzo chuda, bez większości zębów z chorymi nerkami. 
U nas znajdowała się na DT przez dwa miesiące, niestety ze względu na bardzo słabą odporność nie mogła mieszkać dalej w takim stadzie ani w takim miejscu i wróciła pod opiekę Fundacji. 


Antoś

Antoś to siedmiomiesięczny maluch, który trafił do nas spod skrzydeł Fundacji KOTangens. Szybko wprowadził do naszej kociej rodzinki mnóstwo energii, dobrego humoru i żywiołowości. Szczególnie lubił zabawę, z innymi kotami i z ludźmi, do których przywiązywał się szybko i z pełnym oddaniem - tym bardziej cieszymy się, że po niespełna dwóch tygodniach już znaleźli się nowi opiekunowie Antosia, którzy postanowili go zaadoptować i wreszcie obdarzyć tak dużą atencją, jakiej ten pełen życia kociak od początku się domagał. Antoś znalazł dom pod koniec lutego i mamy nadzieję, że będzie tam równie szczęśliwy i radosny, jak wcześniej!

Lotnik

Lotnik przybył do nas z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego. Serce tamtejszego mundurowego, który do tej pory opiekował się nim na dworze, nie pozwoliło, aby Kocurek spędził święta w zimnie- i tak trafił do nas. Lotnik był bardzo przyjaznym czteroletnim kociakiem, w domu bardzo szybko poczuł się, jakby mieszkał tam od zawsze. W naszej kawiarni przebywał trzy miesiące na zasadzie domu tymczasowego. W marcu skradł serce swojego nowego właściciela, a zaraz po Wielkanocy trafił do nowego, kochającego domu :)

Blaki

Dwuletni czarny kocurek, już drugi adopciak w naszej kawiarni o takim umaszczeniu. Znaleziony został pod Castoramą w Osowej wśród dokarmianych tam kotów wolno bytujących. Blaki był przeganiany przez lokalnych ludzi i mieszkające tam koty, jednak wciąż szukał kontaktu z człowiekiem, głośno mrucząc i łasząc się do każdego, kto okazał mu choć trochę uwagi i sympatii. Nie wiadomo, co go wcześniej spotkało - może to właśnie w miejscu, gdzie został znaleziony, ktoś go wcześniej porzucił. Jego los nie był jednak obojętny tamtejszej pracownicy, której udało się złapać kocurka i przekazać pod opiekę Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego, gdzie otrzymał odpowiednią opiekę i został poddany zabiegowi kastracji. U nas znalazł się w marcu i po niedługim czasie został adoptowany przez tę samą rodzinę, która wcześniej zapewniła kochający dom innemu naszemu podopiecznemu, Salemowi. Wszystkiego dobrego, Blaki!

Olaf

Olaf to dwuletni kocurek, który imię otrzymał po przesympatycznym bałwanku z "Krainy Lodu" nieprzypadkowo - podobnie jak on szukał zimą ciepła. I znalazł je u nas. Jego historia roztapia lód każdego serca: od dłuższego czasu Olaf błąkał się po Oliwie, gdzie dobrzy ludzie go dokarmiali, ale nikt nie mógł niestety przygarnąć go na stałe. Olaf często też szukał jedzenia w okolicy naszej kawiarni, a po tym, jak pewnego mroźnego wieczoru zaglądał smutnymi oczami do wnętrza kawiarni, patrząc na bawiące się tam koty, sam głodny i zaniedbany, zdecydowaliśmy, że nie możemy go tak zostawić. Olaf został złapany i zabrany do weterynarza, gdzie został otoczony profesjonalną opieką. Bardzo szybko znalazł kochający dom, gdzie, mamy nadzieję, ciepła już nigdy mu nie zabraknie!

Gucio i Gizmo

Para braci, którzy do trafili do nas w lipcu 2017 roku. Kociaki miały wtedy niespełna trzy miesiące i były malutkimi, uroczymi kuleczkami. Przebywały u nas na zasadzie domu tymczasowego, będąc jednocześnie pod opieką Fundacji KOTangens. Zostały w ten sposób uratowane od bezdomności i życia na ulicy, dostarczając nam wszystkim w zamian mnóstwo radości. Gucio był zdecydowanie spokojniejszy od brata, podczas gdy Gizmo to wulkan energii. Różnił je także kolor futra – Gucio był jaśniejszy, lekko miodowy, a Gizmo bardziej pręgowany – oraz kolor oczu. Jako pierwszy znalazł dom Gucio, opuszczając nas w wieku siedmiu miesięcy już jako spory i całkiem dojrzały kocurek. Mamy nadzieję, że w nowym domu będą równie szczęśliwe 😊 

Misia i jej kocięta

Misia była w ciąży, kiedy została zabrana z ulicy przez wolontariuszkę, która chciała jej pomóc. Wspólnie z weterynarzem podjęła decyzję o tym, że kotka urodzi młode, a my dołożymy wszelkich starań, by znaleźć im wszystkim nowe domy na stałe. Po zamieszczeniu informacji o tym na facebooku spotkaliśmy się z olbrzymią falą hejtu – ludzie oskarżali nas o bezduszność wobec innych bezdomnych kotów, promowanie niekontrolowanego rozmnażania oraz w bardzo kategorycznych słowach doradzali zrobienie sterylizacji aborcyjnej. Zdecydowaliśmy się nie poddawać – kiedy Misia urodziła pięcioro zdrowych kociąt, przystąpiliśmy do szukania im nowych właścicieli. I udało nam się! Cała szóstka – łącznie z Misią – dzisiaj przebywa w nowych domach wśród kochających ludzi. Było warto 😊

Salem

Przybył do nas na początku listopada 2017. Wcześniej został znaleziony w okolicach wypożyczalni kajaków. W czasie wakacji było tam dużo ludzi, dlatego Salem nie musiał martwić się o jedzenie ani ręce do głaskania. Niestety po skończeniu sezonu i zamknięciu wypożyczalni kot został sam, bez opieki i pomocy ze strony ludzi. Zabrany przez dziewczynę, która spacerowała tamtędy codziennie z psem, trafił do naszej kawiarni, gdzie po wielu dyskusjach postanowiliśmy nadać mu imię Salem. Wcześniej prawdopodobnie miał dom, na co wskazywało jego przyjazne usposobienie i dążenie do kontaktu z człowiekiem. Dlaczego spotkał go taki los? Możemy się tylko domyślać. Mimo wady prawego oka bardzo szybko rozkochał w sobie naszych gości. Po dwóch tygodniach pobytu u nas znalazł dom na stałe u naszych stałych klientów. Powodzenia, Salem!

Balu

Ten przystojniak imię otrzymał po sympatycznym misiu z Księgi Dżungli, którego przypominał zarówno wyglądem, jak i usposobieniem. To sześcioletni kocur całkiem sporych rozmiarów. Brakowało mu jednego kła, co jednak nie wpływało w żadnym stopniu na jego duży apetyt. Balu mieszkał na ulicy, wychowywał się pod sklepem mięsnym. Kiedy został stamtąd zabrany, był bardzo brudny - widać było, że nocował w piwnicach. Bardzo szybko dogadał się z innymi kotami, nie miał również problemu w kontaktach z psami. Bardzo lubił siedzieć na balkonie i obserwować ptaki. Balu znalazł już stały dom, do którego trafił 6.01.2018 - co za wspaniały początek nowego roku!

Mamuśka

Mamuśka nie miała bajkowego imienia, bo to zostało jej nadane już w lecznicy weterynaryjnej. Zanim do nas trafiła, łowiła myszy pod gdańską piekarnią. Została znaleziona z dwójką maluchów, które od razu trafiły do lecznicy i pod opiekę PKDT. Po sterylizacji pierwotnie miała wrócić w miejsce bytowania, dlatego miała przycięte uszko. Kotka około dwuletnia i bardzo przyjazna. Jeśli ktoś już poświęcił jej chwilkę uwagi, odwdzięczała się głośnym mruczeniem. W kawiarni była trochę przestraszona, tym bardziej cieszyliśmy się, że znalazła stały dom już po trzech tygodniach przebywania w niej. 
(c)2018, Wszelkie Prawa Zastrzeżone